Marek 'Regan' Raganowicz
 
     
NieCoDzienniczek
-> Archiwum 2013 | Archiwum 2012 | Archiwum 2011 | Archiwum 2010 | 

Moje wspinanie wspieraja:

 

     

MBC Ltd (Outdoor Research UK, Grivel UK, Edelweiss UK, Deuter UK, Lorpen UK)

 

Zamberlan 

   21.11.2014 - piatek

  09:43 - Kiedy wspinam sie i odpadne, to powtarzam sobie: OK, a teraz wracaj tam i zrob to porzadnie. Kiedy wspinam sie i bardzo boje sie odpasc, to powtarzam sobie: Nie spieprz tego glupku i zrob to porzadnie od razu, bo mozesz nie dostac drugiej szansy!

  04:33 - Za oknami ciagle ciemno, ale prawde mowiac bardzo lubie jesienna ciemnosc i chyba nawet bardziej niz te zimowa. Moze dlatego, ze pojawia sie po lecie pelnym swiatla i jest rodzajem corocznego zaskoczenia, ze znowu sie pojawia, i znowu bedzie ciemno, a przeciez wiadomo, ze swiatlo widac tylko dzieki ciemnosci i odwrotnie, wiec skad to zdziwienie? Wlasnie, skad zdziwienie oczywistoscia?

  K. podeslal mi zdjecia z podrozy po Mustangu w Indiach. Jezdzil tam na rowerze gorskim z paroma przyjaciolmi. Zdziwilem sie widzac go w specjalnym ubraniu z ochraniaczami i w kasku. Skad to zdziwienie? Chyba dlatego, ze zawsze widzialem go w uprzezy, z lina i sprzetem, a teraz porzucil to i poszedl w innym kierunku. Podziwiam go za otwartosc umyslu i wolnosc od ograniczen spetania pasja. Niektorzy potrafia wydobyc sie z kolein, a inni tkwia w nich do konca drogi. Dzieki za te zdjecia...

  20.11.2014 - czwartek

  21:57 - Pewnosc jest zrodlem sily, ale to niepewnosc  popycha do prawdziwego dzialania i walki. Jest motorem napedzajacym ludzi, ktorzy podejmuja wyzwania stajac twarza do wiatru i nie mruzac ze strachu oczu. Niech zyje niepewnosc!!! 

20:55 -

 Padając na ziemię
Latawiec
Traci duszę.

Kubonta (1881-1924)

 04:37 - Przechodza juz rozne postelcapitanowe bole i nadchodzi czas treningu. Zaczynam od biegu, a pozniej bieg, no i... bieg. Nawet dlugi, mroczny, jesienny poranek kiedys doczeka sie swiatla, a wtedy nadejdzie czas powitania slonca z podciagnieciami na drazku i oczekiwaniem na otwarcie scianki. Niech zyje Fizys i Psyche i rownowaga miedzy nimi!

19.11.2014 - sroda

       20:23 - powrot z natury do cywilizacji nigdy nie jest latwy, ale cywilizacja nie jest tez jakims wrogiem, wiec nie bede przesadzal z rozpacza. Jutro bieg - dlugi, dlugi, dlugi... A weekend? Niech no juz przyjdzie i odsloni swoje tajemnice skal, mysli, natury, otwartosci...

    08:43 - Jade, wyruszam, ku nowemu, inneimu, inspirujacemu...Oczywiscie nie wyjezdzam na koniec swiata np. na Antarktyde (to moze za pare miesiecy), ale dzisiaj cieszy mnie tzw "male", bo jak powiedzial Jack Kerouc "Najwazniejsze to byc w drodze". Yee-haa!

A teraz chwila zadumy z haiku...:)  

Myśli nie dotkniesz, 
Ani nie ujrzysz -
Szron, rosa.

DOGEN (1200-1253)

      05:00 -

  

  Dzialanie nadaje sens marzeniom. Truizm. Czasami dzialanie wyprzedza mysli i potrafi zadziwic. Zmusza wtedy do zrozumienia wypadkow i dotarcia do tego, co jest ich zrodlem i praprzyczyna. Hmmm, czy brzmi to jako droga do samodoskonalenia, zrozumienia siebie i innych, i wlasnych bledow, lekow, slabosci? Kazda droga (na scianie) przekuwa sie w swoista matafore. W Surgeon General wpisany byl moj wycof, ktory przydarzyl sie cztery lata temu. Dopiero ostatnie przejscie  pozwolilo mi w pelni zrozumiec swoje bledy, ulomnosci, rozbieznosci i podzialy, ktore  potrzebowaly czasu i swiadomej pracy, zeby zejsc na drugi plan i wzmocnic to co jest konieczne do zmierzenia sie z trudnosciami, strachem i wdrukowanymi koszmarami wlasnych cieni. No i gdzie ta metafora? Ano w codziennosci jest tak samo... 

 17.11.2014 - poniedzialek

   07:45 - Wole, zeby slowo, a nie cisza stalo sie naturalnoscia, a raczej do niej powrocilo, tak jak zawsze nia bylo. Tak jak slowo bylo na swoim miejscu, tak powinno na nie wrocic. Niech tak pozostanie, bo przeciez kiedy naturalnosc zanika, to sens zanika, sila zanika, zrodlo wysycha, a slowa traca podznaczenia stajac sie beznadziejna oczywistoscia...

Warto jest pisac, chocby dla krotkiej chwili wczucia sie w sens komentarza czytelnikow. Dziekuje:

http://www.supertopo.com/tr/Vanishing-Point/t12594n.html

   07:29

Ruch (spoczynek- nie znaczą nic.
Ani śladu po przyjściu) odejściu.
W księżycowych górach
Wyje wiatr!

UNOKU (1248-1321)

00:00 - Bedac na scianie El Capitana codziennie podczas wspinania musze silnie skupic sie i stan ten trwa dosc dlugo. W kazdym razie znacznie dluzej niz jest to spotykane w codziennym zyciu. Wtedy nastepuje wrazenie przeniesienia w inny wymiar. To jest cos w rodzaju oczyszczenia, ktore uzaleznia. Juz teraz tesknie do niego.

Na zewnatrz ciemno i jesiennie. Mozna utopic sie w strofach haiku, powitaniach slonca, cwiczeniach na drazku, masowaniu obolalosci i marzeniu o pierwszych platkach sniegu.  

 16.11.2014 - niedziela

  Czas na Surgeon General odmierzalem zawijajac kartke ze schematem drogi i patrzac na slonce. Praktycznie nie poslugiwalem sie zegarkiem, mimo ze caly czas mialem go na reku. Kazdego wieczora na biwaku wyciagalem karteczke, brudna, zmieta zapisana strachem. Podwijalem te czesc, gdzie byl wyciag, ktory wlasnie skonczylem, a odwijalem tak, zeby widziec dwa nastepne. To byl jeden z waznych rytualow oprocz mysli, marzen, wspomnien i zaciekawien. Dopiero teraz zaczynam ukladac sprzet z rozpakowanych worow i nawet nie probuje przejmowac sie tym, ze nie wszystko jest posortowane tak jak nalezy. Przeciez myslami jestem juz na Trollach. A reszta? Reszta jest tylko fizycznoscia, ktora podaza za marzeniami, myslami, wyobraznia i zdradliwymi podszeptami niepamieci.

  

   Brak uwaznosci zawsze prowadzi do rozczarowania samym soba, ale tez odwrotnie - koncentracja i zrozumienie daja mi poczucie sily. Moze dlatego tak obsesyjnie wracam na coraz trudniejsze drogi na El Capitanie? Przymus skupienia podyktowany strachem i zapomnienie o Swiecie, daja moc konieczna do wydobycia sie ponad wlasna ignorancje, przerosniete ego, czy grzech nieuwaznosci w pospiesznej codziennosci.

Na Supertopo opublikowalem "Znikajacy punkt". Opowiadanie, ktore jest mi bardzo bliskie...

 15.11.2014 - sobota

    Dążący do satori przyprawiają mnie o mdłości!
Ci, którzy je osiągnęli, dali się oszukać.
Stary świder na Górze Sępa - śmiechu wart.
Koło mej głowy przelatuje pęknięta chochola.

Szukając Prawdy, przepłynąłem morze.
Pułapkę Wiedzy trzeba lekceważyć.
Tu i tam - zdarłem stosy sandałów.
Teraz - księżycowa woda w czystej otchłani.

Jak opowiedzieć to , co ujrzałem?
Upaść, stanąć - to jasne od razu.
W kapturze zsuniętym na tył głowy 
Wydeptuję starą ścieżkę. I nową.

Chwytam, wrzeszczę jak drobny kupczyk,
Mówię tak, nie: lotne piaski.
Nie dowodzić, wyjaśniać. Ucichnąć.
O, teraz, słyszycie? Fletnik wraca do domu.

KAKUA (XII w.)

 11.11.2014 - wtorek

  Nadeszla jesien i to w pelni. Stesknilem sie za nia, bo w tym roku zapomniala o Yosemitach. Z reguly, kiedy wspinam sie na El Capitanie, to pojawiaja sie kolorowe liscie, a trawy staja sie zloto-zolte. Wtedy, niemal fizycznie, czuje jak naplywa do mnie jesienna energia. Skad sie to wzielo? Dlaczego akurat jesienia? Od zawsze pamietam uwielbienie dla tej pory roku, dlatego wypatrywalem jej w Yosemitach i dlatego mialem do niej zal, ze sie spoznila...

Poza tym pisze i to nawet duzo. Prawie skonczylem relacje z Surgeon General, ktora na dniach wstawie na strone Supertopo. Ciekawe jaka bedzie reakcja na odrobine nowa forme...

 07.11.2014 - piatek

Chyba naszedl czas przerwania ciszy, bo zaczyna mi dzwonic w uszach. Wlasnie wrocilem z Yosemitow i probuje dostosowac sie do codziennego zycia. Nie jest to latwe, po tym jak spelnia sie dlugo zakorzenione marzenie przyprawione ogromna dawka niepewnosci. Tak, zrobilem samotnie Surgeon General na El Capitanie i czuje sie spelniony, chociaz powinienem powiedziec "zainspirowany", bo przeciez ciagle cos trzeba robic, zeby nie utonac w oparach lenistwa. Troche trudno bylo na tym El Capitanie, ale dzieki temu latwiej jest przejsc obok spraw, ktorymi czlowiek na codzien przejmuje sie. Teraz mam spory zapas luzu i do nastepnego razu wystarczy. Po przejsciu dostalem swoje male nagrody: kasjer w yosemickiej The Caff dal mi kawe za darmo, a Tom pozyczyl mi rower. Coz wiecej potrzeba do radosci z sukcesu? Mnie wystarczy tyle. Dzieki.

  13.06.2014 - czwartek

  Cisza, cisza, pauza, milczenie, sila dzwieku.

  Czasami cisza krzyczy glosniej niz wrzask. Teraz jest ten czas.

 10.05.2014 - sobota

  Zmiane Swiata zaczalem od tej czesci , ktora jest moim indywidualnym, osobistym, subiektywnym, calym Swiatem. No coz, wiekszosc spraw rozgrywa sie w glowie, wiec koncentruje sie na tej czesci ciala, a reszta, tak dlugo jak jest posluszna glowie, tak dlugo jest zrodlem zadowolenia, a raczej instrumentem materializacji mysli. Co za ton! Jednym slowem wspinam sie, trenuje, mysle i jestem bliski teleportacji w rejon spelnienia wspinaczkowych marzen. Odliczam miesiace, ale chce juz odliczac tygodnie. Obiecuje sobie nie popelnic grzechu zaniechania, straty czasu, odlozenia na pozniej, powiedzenia "jakos to bedzie"... Swietosc dzialania ponad wszystkim. To jest moja mantra! Do ataku!!!

  19.04.2014 - sobota

  Dzisiaj jest jeden z tych dni, w ktorych chce sie zmienic Swiat.

Do ataku!

 19.03.2014 - sroda

 Jade do Paryza. Nie na wspinanie, ale tak, zeby odwiedzic miasto, zjesc rogala na sniadanie, a wieczorem napic sie wina i zagrysc udo zaby.

 Oprocz tego zaczynam wyczekiwac, kiedy Tom Evans bedzie publikowal swoje wiosenne raporty z El Capitana. Wtedy rozpoczyna sie dla mnie prawdziwa wiosna i marzenie o jesieni na scianie scian. W tym roku nie przewiduje zadnych rewelacji, zmian, czy wstrzasajacych zwrotow - zwyczajna harowka prostackiego mlotkowego, czyli to co kocham najbardziej.

14.03.2014 - piatek

   "Gory", "Gory", "Gory". Dostalem z Redakcji opracowanie graficzne ostatnio napisanego opowiadania. Podoba mi sie i nie moge doczekac sie wydania nowego numeru "Gor" w zmienionej formie graficznej. Napisalem "opowiadanie", ale w rzeczy samej powinienem powiedziec "tekst", bo jest tam troche eksperymentalnej narracji i formy. Ciekawy jestem reakcji czytelnikow.

Poza tym skonczylem czytac zbior opowiadan Alice Munro i niestety musze stwierdzic, ze nie jestem zachwycony. Chyba nie siegne po nic innego tej autorki, bo po prostu nie odpowiada mi jej styl pisania. Pewnie zabiore sie za cos z ksiazek Murakamiego, a tymczasem podczytuje Jacka Kerouaca.  

 10.03.2014 - poniedzialek

  Poczatek tygodnia zawsze jest ciezki, ale ten poczatek zdaje sie byc ciezszy niz inne. Od dluzszego czasu mam problem z pisaniem. Ktos mowi mi, ze gra, ze trenuje, ze wspina sie, a ja staram sie napisac cokolwiek i co? Udaje mi sie napisac cokolwiek, ale przeciez nie oto chodzi. Nie mam weny do dobrych zdan i interesujacego opowiadania nieciekawych historii. Czasami powtarzam sobie: co sie zle zaczyna, to sie dobrze konczy.  Mowie tez: co sie dobrze zaczyna, to sie dobrze konczy. Na ten tydzien wybieram wersje nr 1.

 26.02.2014 - wtorek

   Nie poszedlem na scianke. Coz za sprzeniewierzenie sie zasadom. Chyba musze sie ukarac. Jak? Surowo, bezlitosnie, nieodwolalnie, bezwzglednie i ze szczegolnym okrucienstwem nieslyszenia blagan o litosc i odpoczynek. Wybiegne, wygimnastykuje sie, przywitam dzien i Slonce, pojde na scianke, pojde na spacer, napisze, rozpale plomien, przeczytam haiku, napije sie kawy i zjem owoce z jogurtem posypane przysmazonymi ziarnami. I zrobie to wszystko z wielka rozkosza i nadzieja na niezaprzestanie czerpania radosci zycia. Co za grzech i co za kara! Niech zyje jedno i drugie!

  17.02.2014 - poniedzialek

   Napisalem, poprawilem, wyslalem, ale wczesniej wymyslilem swoje opowiadanie o chaosie. "Gory" maja je wydrukowac, ale nie wiem jeszcze kiedy. Najwazniejsze, ze uporalem sie z kolejnym wyzwaniem. Probowalem cos zmienic, przekrecic, wytworzyc, odtworzyc i wszystko to zapisac w innej niz zwykle formie. Nazywam to radoscia grafomana.Co teraz? W sobote byc moze wyskocze w gory, a od dzisiaj pisze, pisze, pisze, czytam i rozmyslam kroczac z kubkiem kawy wokol oblaskawionego potwora... 

   08.02.2014 - sobota

   "Chcesz wiedziec kim jestes? Nie pytaj. Dzialaj. Dzialanie cie okresli i ustali. Z dzialania swojego sie dowiesz. Ale dzialac musisz jako "ja", jako jednostka, bo tylko wlasnych potrzeb, sklonnosci, namietnosci, koniecznosci mozesz byc pewny. Tylko takie dzialanie jest bezposrednie, jest prawdziwym wydobywaniem siebie z chaosu, autostwarzaniem. Reszta - czyz to nie recytowanie, wypelnianie schematow, tandeta, kicz?"

Witold Gombrowicz


© Copyright reganclimbing.com 2010