
DZIENNIK WYPRAWY
Patronat medialny:
National Geographic Traveler
The Explorers Club
www.wspinanie.pl , www.goryonline.pl
Grant:
Polski Zwiazek Alpinizmu
Sponsor glowny:
CAN Offshore Ltd
Sponsorzy sprzetowi:
Zamberlan
Grivel
Goal Zero
Wsparcie: Timex, Monkey's Grip, Petzl, MSR, Black Diamond, Edelrid, Hi Mountain, TS2 Technologie Satelitarne, GoPro, Uvex, Lyofood, Atest, EPA Energetyka, Olympus.
Przyjaciele wyprawy, ktorym dziekujemy za pomoc: Adam Miller, Pete MacPherson (Macpherson Mountaineering Shop), Maciek Ciesielski, Mike "Twid" Turner, Bjarte Bo, Doug "Ottawa Doug" Pratt-Johnson, Mark Synnott, Artur Paszczak.
Wyprawa zbiera srodki na Fundacje Spelnionych Marzen. Prosimy o wplaty donacji:
Tu prosimy dokonywac wplat na konto fundacji. Dziekujemy.
Dziennik wyprawy:
Kwiecien 2012
03.04.2012 wtorek Dziekujemy! W imieniu Marcina i moim, dziekuje wszystkim, ktorzy pomogli nam zorganizowac wyprawe. Za nazwa kazdej z firm i marek stoja ludzie, ktorzy podejmuja decyzje i wlasnie do nich kieruje nasze podziekowanie. W czasie przewalczania organizacyjnych barier, spotykalismy wielu, ktorzy zwyczajnie chcieli pomoc na miare swoich mozliwosci i za to tez wielkie dzieki. Mamy nadzieje, ze kiedys przyjdzie czas odplaty i bedziemy mogli sie zrewanzowac. Jesli nie Wam, to moze komus innemu, kto "pojdzie dalej"...
Jak mawial jeden z wielkich polskich wspinaczy - najwazniejsze to podejsc pod sciane, a pozniej jakos to bedzie...:)))
Marzec 2012
31.03.2012 sobota Ostatnie dni uplynely mi na pakowaniu worow transportowych. Wybralem zestawy sprzetu, pocialem liny na odpowiednie dlugosci, zwazylem wszystko i... suma wagi mojej czesci sprzetu wynosi 98kg!!!. Jak to mam przewiezc? Czekam na wyniki wazenia sprzetu Marcina. Bedziemy musieli zmierzyc sie z problemem transportu, zaplaty za nadbagaz, ograniczen wagowych i ilosciowych. No nic, jakos to bedzie - nic juz nas nie powstrzyma!!
Za 2 tygodnie powinnismy byc pod sciana.
12.03.2012 poniedzialek - Zapraszam do przejzenia zakladek z opisem sprzetu, celu wyprawy i sponsorow. Mam wiele zapytan o to, czego uzywamy do wspinania, wiec odpowiadam pelna informacja. Uzupelniam kolejne szczegoly w miare przybywania sponsorow i dokupowania sprzetu. Wybieramy wylacznie to co najlepsze, bo nie mozemy pozwolic sobie na zadne zbedne ryzyko...
Satystyka emailowa: 373 napisane emaile w sprawach wyprawy
03.03.2012 sobota - Zaczalem prace nad otwieraniem nowych zakladek dotyczacych wyprawy. Miedzy innymi opisze sprzet i ekwipunek, ktory zabierzemy ze soba. Zapraszam...
02.03.2012 piatek - Wyrwalem sie na wspin treningowy. Wyprobowalem troche nowego sprzetu i nakleilem na kask logo sponsora. Przehaczylem jedynie jakies 15m, ale to wystarczylo, zeby poczuc w nozdrzach zapach sciany - tej sciany...
"Yeti" przeziebil sie, ale ostro pracuje, zreszta ja tez nie odpoczywam, bo jakos trzeba pozbierac grosiki do kasy. W naszych rozmowach, oprocz ciaglego uzgadniania zestawu sprzetu, coraz czesciej poruszamy temat wspinania -taktyka, uklad sciany, scenariusze awaryjne. Jak to bedzie? Niecierpliwe czekanie na akcje w gorach przebija z kazdego zdania. Zostalo jeszcze troche ponad piec tygodni...
Luty 2012
27.02.2012 poniedzialek - Pare dni temu pojawilo sie nowe logo w zbiorze przyjaciol, wspierajacych i sympatykow naszego szalonego projektu. The Explorers Club objal nas patronatem. Lista czlonkow tego ekskluzywnego klubu jest imponujaca. Byli nimi i sa miedzy innymi ze swiata gor: lord John Hunt, sir Edmund Hillary, Tanzing Norgay, Reinhold Messner, Andrzej Zawada, Krzysztof Wielicki, Ryszard Pawlowski i Andrzej Ciszewski... Czujemy wage tego wydarzenia i dziekujemy za wsparcie.
15.02.2012 sroda - Zebralem juz materialy do czytania o Inuitach, a teraz musze znalezc troche czasu na studiowanie.
Ukladanka wyprawowa zaczyna wypelniac sie, a kazdy z drobnych elementow zdaje sie pasowac do siebie. Juz naprawde niewiele zostalo na kupce z napisem "Niewiadome". Wydarzeniem ostatnich dni jest prywatne wsparcie naszej wyprawy przez Adama. Jestesmy pod wrazeniem. Energia plynie w obie strony. Dzieki.
08.02.2012 sroda - Czas oderwac sie od przyziemnosci. Zaczynam zaglebiac sie w historii Inuitow. W koncu bedziemy goscmi na ich ziemii, wiec wypada poznac kulture naszych gospodarzy.
07.02.2012 wtorek - Tak, CAN can!!!!! Dzieki. Mamy poreczowki i cos jeszcze ze sprzetu co wazne i konieczne, ale te poreczowki, to kluczowa sprawa. Jak to dobrze, ze ktos rozumie nas i wspiera...
Styczen 2012
26.01.2012 czwartek - Sprzet, sprzet, sprzet, zywnosc. Konczymy ustalenia i posumowujemy kase, po czym natychmiast prosimy sponsorow o wsparcie, bo wydaki sa ogromne. Czekamy na decyzje PZA o dofinansowaniu, a jednoczesnie szukamy uzywanego sprzetu u znajomych i w internecie. Marcin pisze do Krzykacza. Moze on ma cos na zbyciu, bo ciagle potrzebujemy specjalnych hakow i copperheadow. Musimy tez kupic 400m lin, wiec moze "CAN can"...:).
Wyjazd za 9 tygodni, wiec zageszczam swoj plan treningowy. Cala organizacje chce miec juz za soba, tak zeby moc skupic sie na scianie. Niestety wyglada to jak marzenie scietej glowy.
17.01.2012 wtorek - Mamy za malo sprzetu. Okazuje sie, ze moje zapatrzenie we wspinanie w stylu clean spowodowalo znaczna redukcje zestawu hakow. To nie to co kiedys mialem w swoim zapasie - cale narecza zelaza do wbijania. Marcin tez nie ma zbyt wiele, bo raczej wspina sie klasycznie, wiec nie pozostaje nam nic innego jak uzupelnic braki. Ostatnie dni spedzilem na szukaniu najtanszych zrodel zakupow. Przeszukalem oferty w Polsce, Europie, Stanach i w Kanadzie. Niemal kazdy rodzaj hakow kupuje gdzie indziej. Najgorzej bylo z headami, ale w efekcie znalazlem dostawce, ktory zna mnie z internetu i dostarczy ponad sto sztuk dwa razy taniej niz w Europie. Najbardziej ciesza mnie drobne zwyciestwa...
12.01.2012 czwartek - Juz drugi dzien pracuje nad lista zakupow zywnosci. Siegam do notatek z naszych rozmow o tym co lubimy jesc. Marcin musi miec miesne posilki i w ciagu dnia podjadac snickersy, a ja nie ruszam sie w sciane bez zapasu kawy, chipsow i sera. Poza tym standard, czyli kaszka - 70 porcji, 150 kabanosow (polowa dla Yetiego, polowa dla mnie), landrynki - 300 szt., makarony, suszone owoce, orzeszki, czekolada, batony, herbata, napoj energetyczny i niespodzianki jak np...No nie, musze powstrzymac sie przed ujawnieniem niespodzianek scianowych, ale obiecuje, ze po powrocie pokaze zdjecia...
05.01.2012 czwartek - Postanawiamy zakonczyc ustalanie i spisywanie koniecznego sprzetu. Robimy swoje inwentaryzacje - knify, karabinki, v-ki, lost arrow'y, camy, sruby, liny, jedynki...Marcin zajmuje sie zakupami wiekszosci zelaza, a ja biore na siebie tylko lost arrow'y i liny. Zabierzemy ze soba duuuuuzo sprzetu, bedziemy potrzebowali tyle i mam nadzieje, ze nie wiecej. Do polowy miesiaca wszystkie spisy, wlacznie z decyzja o kolorze kaskow, maja byc zakonczone.
03.01.2012 wtorek - Ciagle niedokonczona jest sprawa ostatecznych rezerwacji i zakupu biletow lotniczych. Nerwowe telefony, ustalenia, koordynacja...
Grudzien 2011 - Postanawiamy zachecic tych, ktorzy interesuja sie naszym wspinaniem do wsparcia charytatywnej Fundacji Spelnionych Marzen. Z poczatkowej listy paru instytucji zdecydowalismy sie wlasnie na FSP, bo ma prosta strukture organizacyjna i podoba nam sie jak dziala. Osobiscie najbardziej cenie powstanie domu noclegowego w Warszawie dla rodzin przyjezdzajacych z chorymi dziecmi na badania lub odwiedzajacych swoje pociechy w szpitalach. Kazda kwota wsparcia jest cenna, wiec zachecamy wszystkich nawet do drobnych wplat w systemie PayPal. Dzieki.
Spotykamy sie na naszej naradzie wojennej. Przy kawiarnianym stoliku omawiamy strategie, taktyke, sprzet, zywnosc i logistyke przeplatajac wszystko pomyslami na zdjecia, filmy i wielkoscianowe wyglupy. Po czterech godzinach rozmow rozchodzimy sie z uczuciem niedosytu...
Listopad 2011 - Organizacja nabiera tempa. Z dlugiej listy potencjalnych sponsorow zostaje pare firm, gdzie odnalezlismy bratnie dusze ludzi, w ktorych nasz projekt wzbudzil emocje. To widzi sie od razu, kiedy po drugiej stronie stolu, ktos kto pierwszy raz slyszy o Ziemii Baffina i naszej scianie potrafi zarazic sie entuzjazmem i podpalic ogniem szalonego pomyslu. Juz po chwili widzialem, ze moi rozmowcy zaczynaja kreatywnie myslec, strzelac pomyslami na marketingowe wykorzystanie naszej wyprawy. Ja tez sie wciagalem i nagle w jakims przepastnym biurowcu paru ludzi dykutowalo o Polar Sun Spire, Ziemii Baffina, drapieznych niedzwiedziach, holowaniu worow, mrozie, niepewnosci i wyzwaniu...
Pazdziernik 2011 - Wracam z Yosemitow. Nie mamy Trzeciego. Trzeci zrezygnowal i znowu zostalismy we dwoch. Przez tydzien gadamy o sytuacji, az z ulga i radoscia przychodzi decyzja - jedziemy we dwoch!!!. Od poczatku czulem, ze w tym jest energia, wyzwanie i sila. Jedziemy wspinac sie we dwoch wyzywajac siebie i wszystko co moze stanac przeciko nam...
Wrzesien 2011 - Jest Trzeci. Mamy zespol scianowy i wszystko gra. Teraz dzielimy obowiazki organizacyjne i do roboty. Prosze o ulge dla siebie ze wzgledu na moj solowy wyjazd w Yosemity. Obiecuje zabrac sie za wszystko zaraz po powrocie, wiec nie ma cisnienia. Wszyscy rozumieja i wspieraja. Jest tak jak powinno byc. Wyjezdzam.
Sierpien 2011 - Spotkanie w Chamonix. Marcin jedzie na wakacje, a ja szwedam sie po ulicach Cham i okolicach Mont Blanc. Spotykamy sie na popoludniowej kawie z piwem w barze Elevation. Rozmawiamy z entuzjazmem i lapczywoscia mieszajac szczegoly z generaliami. Zdaje sobie sprawe, ze wlasciwie widzimy sie drugi raz w zyciu. Pierwszy raz to bylo chyba w drugim roku wspinania Marcina, kiedy przyjechal z Lysym do Moka. Siedzielismy razem przy stole na Taborze. No coz, od tego czasu minelo niecale 20 lat... Przy pozegnaniu postanawiamy ostatecznie rozwiazac kwestie Trzeciego i dajemy sobie na to 3 tygodnie. Ja wracam do domu, a Marcin jedzie na wakacje. W drodze powrotnej przejezdza przez Cham i robi szybkie przejscie McIntyre'a/Coltona na Grand Jorasses...
Lipiec 2011 - Trzeci, Trzeci, Trzeci. Nie mamy Trzeciego, a czas goni. Przeciez nie oglosimy konkursu pieknosci...
Kwiecien 2011 - Do wyprawy zostal rok. Postanawiamy uszczegolowic plany, dobrac trzeciego do zespolu i zabrac sie za organizacje. Zaczynamy intensywnie pisac do siebie. Nawiazujemy kontakty z tymi, ktorzy juz tam byli i dowiadujemy sie coraz wiecej o szczegolach organizacyjnych. Ja wymieniam korespondencje z Twidem, Bobo i Bjarte, a Marcin stara sie znalezc najlepsze oferty na bilety lotnicze. Niestety okazuje sie, ze cena przelotu do Kanady i koncowego miasteczka Clyde River jest zaskakujaco wysoka. To powoduje, ze kosztorys jest wyzszy niz myslelismy, ale traktujemy to jako wyzwanie, jako czesc walki o gore, sciane, droge. Przypomina mi sie powiedzenie Romana Polanskiego - najwazniejsze to bujac w oblokach...
Pazdziernik 2010 - Po wymianie wielu emaili, postanawiamy przelozyc wyjazd na Ziemie Baffina o jeden rok. Trzeciego do zespolu ciagle nie mamy.
Wrzesien 2010 - Wyjechalem w Yosemity z ambitnym planem, ale wrocilem z niczym. Wycofalem sie z El Capitana i rzucilem sie w podroz pociagiem z San Francisco do Chicago. Po powrocie zaczalem zyc wyprawa na Ziemie Baffina. Planowanie sprzetu, taktyki i...budzet, budzet, budzet...
Sierpien 2010- Marcin wyjezdza na wyprawe do Chin. W scianie przyjmuje uderzenie kamienia i wraca do domu bez sukcesu.
Lipiec 2010 - Jak codzien otworzylem skrzynka pocztowa,a w niej byla wiadomosc od Geronimo. Oczywiscie, ze nie pisal do mnie duch legendarnego wodza, tylko Marcin. Zaproponowal udzial w wyprawie na Ziemie Baffina, a ja nie zastanawiajac sie wklepywalem na klawiaturze odpowiedz - "jade na sto procent...". Termin ustalilismy na wiosne 2011r. i zaczelismy szukac trzeciego partnera do zespolu scianowego.