Marek 'Regan' Raganowicz
 
     
Archiwum dzienniczka
-> Archiwum 2013 | Archiwum 2012 | Archiwum 2011 | Archiwum 2010 | 

 

 

20/12/2010 - poniedzialek

/07:21/

Trzy slowa najdziwniejsze

Kiedy wymawiam slowo Przyszlosc,

Pierwsza sylaba odchodzi juz do przeszłości.

Kiedy wymawiam slowo Cisza,

niszcze ja.

Kiedy wymawiam slowo Nic,

Stwarzam cos, co nie miesci się w zadnym niebycie.

  

Wislawa Szymborska

 

Wesolych Swiat... 

11/12/2010 - sobota

/17:11/ Czasami mam ochote na wiersze. Wlasnie teraz tak jest...

10/12/2010 - piatek

/6:02/ "Nareszcie jestem u siebie" - to pierwsze slowa zapisane w pamietniku po przyjezdzie w Yosemity - 05.10.2010. A gdzie teraz jestem? Ciagle w drodze...

Milego dnia

09/12/2010 - czwartek

/6:20/ A jednak wyrwalem sie w gory. Wbrew napietym planom pracy, obowiazkom nie do przelozenia, pytaniom czekajacym na odpowiedz, sprawom niecierpiacym zwloki itd, itd...Snieg, dlugie podejscia, wczesnozimowy lod dudniacy strachem, niezle zmrozone trawy, pierwsze kopniecia rakow i wczucie we wbijaniu czekana. Powrot w nocy i w padajacym sniegu, zmeczenie do granic oddechu i bolu, nieodpalajacy samochod, smiech i goraca zupa w inspirujacym towarzystwie...

NIECH  ZYJE WSPINANIE!!!

30/11/2010 - wtorek

/5:01/ Slub, Witold Gombrowicz :

"Henryk (do siebie)

Jesli nie zdolam utrzymac sie na wysokosci tego majestatu, to ten majestat stoczy sie na niziny mojej farsy. Nie moge wymyslic nic madrego. Same tylko nedzne mysli i nedzne slowa...Zaraz! Juz wiem co powiem.

(do wszystkich) Nedzne moje slowa

Ale one echem sie odbijaja od was i rosna

Wasza powaga - powaga nie tego

Kto mowi, ale tego kto slucha."

Dzieki za czytanie. Milego dnia

29/11/2010 - poniedzialek

/4:48/ "Hamburg. Na widowni ludzie bija sie z mojego powodu. Leje sie krew. Przyjezdza 5 radiowozow, ktore blokuja Theater am Besenbinderhof ze wszystkich stron. Collin, organizator, placze za kurtyna.

- Powinien sie pan cieszyc, ze bija sie przeze mnie - mowie z usmiechem. - Nawet Chrystusa nie kochali wszyscy."

Ja chce milosci!!, Klaus Kinski

28/11/2010 - niedziela

/3:43/ Bezsenna noc - mysli, mysli, mysli... Przypadkowe haiku mistrza Buson ze zbiory Goshahogu z roku 1740:

Sam tej jesieni

coz, starzeje sie pielgrzym

na sciezkach Kiso

Zestarzec sie w drodze? Chcialbym...

27/11/2010 - sobota

/6:20/ Sypnelo sniegiem, wiec naostrzylem moje "siekiery" przed zblizajacym sie wspinaniem. Puscilem tez CD z ulubionymi Christmas Songs - Frank Sinatra, Doris Day, Nat King Cole, Bing Crosby, Judy Garland.

Mam ochote na zime w Colorado...

25/11/2010 - czwartek

/5:20/ Zbyt szybko zyje. Dla ukojenia slucham Franka Sinatry i Ray Charlesa. Sa tez kwartety smyczkowe Beethovena i rytmiczna Miriam Makeba...

23/11/2010 - wtorek

/6:06/  Milego dnia!

22/11/2010 - poniedzialek

/6:22/ Dzieki podrozom, a zwlaszcza tym ze wspinaniem w tle, odnajduje ludzi, ktorzy maja mi cos do przekazania. Kazdy z nas nosi wiadomosci dla kogos innego. Sens wloczegi po Swiecie  ujawnia sie wtedy, kiedy odnajduje przeslanie dla siebie schowane w czyichs myslach, slowach, zachowaniu. Zawsze szukam tez kogos, kto czeka na moja wiadomosc dla niego...

21/11/2010 - niedziela

/6:15/ W tym tygodniu naostrze sprzet do wspinania w lodzie. Dlaczego? Dlatego zeby byc gotowym...

20/11/2010 - sobota

/6:15/ Zephyr, ktorym jechalem z San Francisco do Chicago zatrzymal sie w Denver. Mialem godzine na rozprostowanie kosci i spacer po dworcu. Przystanalem kolo niewielkigo regalu. Wytarte drewniane polki wskazywaly, ze stal tu pewnie na dlugo przed remontem i unowoczesnieniem budynku. Zaczalem przegladac ciasno upchane ksiazki stojace za recznie napisanym szylem - "Biblioteka". Tak, na dworcu w Denver jest bezplatna bibloteka zostawionych ksiazek. Nie ma obsugi, ale zawsze mozesz odlozyc cos co przeczytales i zabrac cos co cie zainteresuje. Ktos zostawil tam Doktora Faustusa i Hamleta mistrza Wiliama, ktory stal tuz obok filozoficznych rozpraw i magazynow dla kobiet z lat siedemdziesiatych. Przy regale zatrzymali sie tez inni podrozni - Tancerka z Pociagu, Para Mormonow i Poszukiwacz Wlasnej Drogi...

19/11/2010 - piatek

/6:00/ Uwielbiam zmiany. Czasami czuje pewnego rodzaju lek przed nowym, ale oczekiwanie na nieprzewidywalne wydarzenia jest tak ekscytujace, ze staje sie uzalezniony. Moze to strach przed nuda...?

18/11/2010 - czwartek

/5:55/ W ostatniej podrozy spotkalem pewnego czlowieka, ktory na poczatku roku stracil przytomnosc podczas jazdy na rowerze. Nastepne 5 miesiecy przelezal w spiaczce, a po przebudzeniu sie nie pamietal niczego ze swojego zycia. W trakcie pechowej jazdy nie mial ze soba dokumentow, wiec nawet nie wiedzial jak sie nazywa i gdzie mieszka. W koncu odnalazla go matka, ktora niedlugo potem zmarla na wylew. W odwiedziny do szpitala pojechala tez zona z trzema corkami, ale wszystkie zginely w wypadku samochodowym. Pozostal mu tylko ojciec, ktory w pewnej rozmowie powiedzial, ze przypominajac sobie swoje zycie i budujac nowa tozsamosc ma szanse byc innym czlowiekiem. A on na to wykrzyczal: "Ale ja nie chce byc innym czlowiekiem. JA CHCE BYC SOBA!!!!"

17/11/2010 - sroda

/16:30/ Mysli o wspinaniu poprawiaja mi jesienny nastroj. Zanurzylem sie w planowaniu przyszlego roku. Sciany, drogi, odliczanie dni, strategia i taktyka, ile wody?, jakie jedzenie?, czy w tym wszystkim odnajde radosc wspinania i swobode zycia? W kazdym razie bede probowal. Juz za 10 dni zamienie Winter Blues na Winter Climbing...:)

03/11/2010 - sroda

/7:33/ Dopiero teraz uporalem sie z "wywolywaniem" zdjec. Wprawdzie to tylko jakies 1400, ale i tak jeszcze czeka mnie obrobka w komputerze, wiec pracy mam wystarczajaco duzo na coraz dluzsze jesienne wieczory.

Patrze na zdjecia i najbardziej lubie ogladac zatrzymane chwile. Rozmowy ze spotkanymi ludzmi, kafeteria, miejsca pod sciana El Capitana, most, Camp IV, Zephyr, Chicago, San Francisco, dworce, miasta, twarze... Erik, Tom, Chantel po solowce na Mescalito, Maciek, Kolarz z rozbrajajacym usmiechem i tysiacem slow, Libby z Las Vegas, Andy, Rich ze spokojem i pasja wspinania, Alicja i Kalina, A.K., Jasiek, Andrzej, Dwoch Finow, Sarah tancerka, Collin poszukujacy drogi, Scott z bokobrodami, Dave i Aaron, Wawa w czapeczce...Niech zyje podrozowanie!!!!!

Milego dnia

02/11/2010  6:37 - wtorek

Powrot z gor jest zawsze trudniejszy niz wyjazd. Adaptacja do zwyczajnego zycia zdaje sie ciagnac w nieskonczonosc...

Z mojej drogi wycofalem sie. Dlaczego? Bo za duzo starych headow i nie bylo w tym radosci wspinania, ktorej spodziewalem sie. Coz, marzenia rozminely sie z rzeczywistoscia...Moze innym razem spelnie sie na Wielkim Kamieniu. Na pewno sprobuje.

W zamian za wspinanie podrozowalem. Pojechalem pociagiem przez cale Stany. Trzy dni w drodze. Nigdy tego nie zapomne.

02/10/2010 /5:55/- sobota

Over the wintry

forest, winds howl in rage

with no leaves to blow

Muso Soseki (1275-1351)

Wyruszam...

"Chasin' The Trane"

29/09/2010 - sroda

7:17/ "Bo gdy czlowiek milczy, milczy, milczy

To apetyt rosnie wilczy

Na poezje co byc moze drzemie w nas..."

Tak spiewal Jonasz Kofta i tak wlasnie ostatnio sie stalo. Zapadlem w czarna dziure milczenia, a teraz spragniony wydarzen eksploduje hiperenergia.

Cytat dnia:

"Zbyt wiele tracimy tylko dlatego, ze przedwczesnie uznajemy cos za niemozliwe" ( Wielki Mistrz Poezji i Dramatu Johann Wolfgang von Goethe)

 Milego dnia 

13/09/2010 - poniedzialek

9:00/  Mistrz Patanjali proponuje kilka sposobow na przezwyciezenie przeszkod w drodze do niezmaconego szczescia. Oto jedna z nich:

Mudita jest uczuciem wspolradosci z dobrego czynu dokonanego przez drugiego czlowieka, chocby nawet byl on rywalem. Dzieki mudicie oszczedzamy sobie udreki z powodu ukrywanej zlosci, nienawisci lub zazdrosci wobec tych, co zdobyli upragniony cel, ktorego on sam osiagnac nie potrafil.

Praktykujmy MUDITE (wszyscy)

Milego dnia

12/09/2010 - niedziela

5:47/  Zbyt wiele mysli w glowie. Potrzebuje troche wyciszenia i koncentracji.

Chwila z Tomem Waitsem (tlumaczenie Iza Figiel):

Nie chcę krzyczeć wielkim głosem

Nie chcę wątpić w to, w co wierzę,

Nie chcę dobrym być harcerzem

Nie chcę umieć mnożyć zyski

By najwięcej mieć ze wszystkich

Chciałbym nigdy nie dorosnąć...

(“I don’t wanna have to shout it out

I don’t wanna be filled with doubt

I don’t wanna be a good boy scout

I don’t wanna have to learn to count

I don’t wanna have the biggest amount

I don’t wanna grow up...")

 

11/09/2010 - sobota

6:12/  Oczywiscie wczorajsza samba pochodzi z kultowej Kobiety i mezczyzny Claude'a Lelouch'a. Uwielbiam ten film.

Po rozganianym tygodniu bez czasu na cokolwiek jade zaraz w skaly. Uwaga bede haczyl, wiec jesli ktos zobaczy wariata zaplatanego w lawy, to z pewnoscia bede ja. Do zobaczenia.

10/09/2010 - piatek
5:49/  Dostalem link do Youtube ze swietna muzyka, ale nie potrafie tego wkleic tak profesjonalnie, z obrazkiem. Moze ktos mi poradzi co mam zrobic...? Tymczasem wklejam tak jak umiem, bo chce podzielic sie ta muzyka. Milego sluchania i milego dnia:
http://youtu.be/KKweFPn2Wzk
   
09/09/2010 - czwartek
6:21/  Wspomnienie wczorajszego dnia: kawa, muzyka, swit, czytanie, myslenia, telefony, goracy dzien w miescie, proszona salatka z milymi ludzmi, kupilem sukienke (nie dla siebie), scianka, plywanie w lodowatym jeziorze, wyobraznia dryfujaca po wielkich scianach, a cialo zanurzone w wodzie, sluchalem muzyki z nowych plyt za 5 zl, kolacja z myslami i malymi czerwonymi pomidorami, emaile i surfowanie w internecie, szczescia i nieszczescia wpisane w monitor wirtualno - rzeczywistego swiata...
Cytat dnia:
"Nie idz za mna, bo nie umiem prowadzic. Nie idz przede mna, bo moge za Toba nie nadazyc. Idz po prostu obok mnie i badz moim przyjacielem". (Albert Camus)
Milego dnia. 

08/09/2010 - sroda 

7:57/  Boje sie tylko wtedy, kiedy bujam w oblokach. Dzialanie wyzwala mnie od strachu.                                                                                                                                                                                                                                                                                      

07/09/2010 - wtorek

6:21/  Od jakiegos czasu mam ustalony plan treningu przed wspinaniem na El Capie. Oczywiscie nie trzymam sie tego planu. Np. zalozylem sobie, ze bede plywal 3 razy w tygodniu, a plywam codziennie. Nie chodze na basen tylko wsiadam w samochod i jade nad jezioro. Woda jest juz zimna, a nawet bardzo zimna. Po pol godzinie machania konczynami zaczynam rozpoznawac poczatki hipotermii. Wychodze wtedy, kiedy mam przemarzniete stopy i stopniowo zaczynam tracic koordynacje ruchow. Na brzegu ubieram sie w kurtke z Primaloftu 200, zakladam kapur i trzesac sie z zimna dojezdzam do domu. Oprocz tego scianka, skaly i bieg, od ktorego jastem uzalezniony. Po co to wszystko? Chyba tylko po to, zeby miec usprawiedliwienie przed samym soba, ze trenuje i przygotowuje sie do realizacji swojej idee fix. Przeciez nie mozna wytrenowac zdolnosci do przejscia A5. I wlasnie to najbardziej fascynuje mnie w wielkoscianowej hakowce. Oderwanie sie od ziemi i pograzenie w niewiadomym.

06/09/2010 - poniedzialek

6:23/  Ostatnio napisal do mnie G.M. Nie pisal w zadnej konkretnej sprawie, zeby zapytac, czy zwrocic sie o cos, zeby poinformowac, czy oglosic jakas nowine. Napisal, bo poczul potrzebe pisania i kontaktu. Widzielismy sie tylko raz. To bylo grubo ponad 10 lat temu na Taborze w Moku. Wieczory przy stole, zarty, opowiesci, piwo i herbata. Za plecami Tatry i wpisane w nie historie. Pisz, piszcie, pisz, piszcie...

05/09/2010 - niedziela

14:43/  Oczy mi lzawia od wpatrywania sie zdjecia sciany i szukania przebiegu drogi. Powoli wszystko inne zdaje sie byc mniej wazne. Chce dzialac, ale musze wytrzymac czekanie...

7:47/ Jednostki czesto staja wobec dylematu: robic wrazenie czy dzialac.                                      (Czlowiek w teatrze zycia codziennego, Erving Goffman)

29/08/2010 - niedziela

Seerdengpu. To jest nazwa gory, na ktora wlasnie wyrusza wyprawa Marcina. Wczoraj dostalem od niego email: "Siedzimy z Siwym przy grilu. Kielbaski, zdjecie sciany, niekonczaca sie rozmowa..."

Ech, chcialoby sie powiedziec - Chlopaki pojde z wami...:)

Powodzenia

www.czteryzywioly.net  

25/08/2010 - sroda

Nic sie nie dzieje. Nuda. Swiat mysli i wyobrazni goruje nad wszystkim...

23/08/2010 - poniedzialek

Pierwsza wersja czegokolwiek zawsze jest gówniana. (Ernest Hemingway)

Ciagle pisze...

22/08/2010 - niedziela

Boks. Ubieglej nocy Tomasz Adamek wygral z Michaelem Grantem.Lubie ogladac pojedynki wagi ciezkiej. Inne walki tez, ale ciezka ma swoja klase. Czytam tez opisy i komentarze specjalistow od boksu. Moim ulubionym okresleniem zdolnosci boksera jest; "To jest zawodnik, ktory umie przyjac".

Umiejetnosc "przyjmowania" jest cenna nie tylko w boksie...

Tym co walcza na obojetnie jakim froncie, zycze odpornosci na ciosy, czyli umiejetnosci "przyjmowania".

21/08/2010 - sobota

Geronimo aka Yeti (Marcin Tomaszewski) pisuje w sprawie Ziemii Baffina. Emaile pospieszne, potargane nerwowoscia przygotowan do innej wyprawy. Yeti jedzie do Chin na wielka sciane, o ktorej mozna poczytac na jego stronie www.geronimo.civ.pl. Teraz pisujemy o tym kogo zaprosic do zespolu. No wlasnie, kogo?

Podczytuje ciagle przewodnik, a tam..."Jesli wybierasz sie na Wschodnie Wybrzeze, to koniecznie musisz zabrac strzelbe. W przeciwnym razie niedzwiedzie polarne zaprosza cie na uczte w charakterze dania glownego". No tak, ale ja nie mam doswiadczenia z bronia, bo dotychczas uzywalem tylko strzelby Czechowa...

20/08/2010 - piatek

Tak, sprzet wybrany, chociaz ostatnie przeszukiwania zasobow sieci sugeruja dobranie paru dodatkowych zabawek. Powinienem tez nastawic sie na szukanie drogi na wyczucie, bo schemat jest troche ogolny, a poza tym jeden wyciag runal w dol pare lat temu, wiec zmienila sie konfiguracja skaly. Potrzebny tez bedzie wielki wor sprezonej psyche, bo trudnosci oscyluja w strefie stanow ekstremalnie wysokich. Jaka to droga? No coz, nazwa i tak nikomu nic nie powie, wiec...OK powiem i zdradze swoja tajemnice ; Surgeon General (5.9/A5).

Oprocz tego sporo czasu poswiecam na studiowanie przewodnika po Ziemii Baffina. Mam tez ochote na inny przewodnik, ale nie bede pisal o swoich najbardziej szalonych myslach klebiacych sie gleboko w zainfekowanym umysle...:)

15/08/2010 - niedziela

Wczoraj wybieralem sprzet na wspinanko w Yosemitach. W przeciwienstwie do ubieglych lat, teraz ponad kostkami i camami (czytaj kamami), dominuja haki - jedynki, beaki (czyt. biki), rurpy, knify (czyt. najfy) i inne takie rozne siejace strach i groze w myslach i oszalalej z trwogi psyche...:)

Przypomnial mi sie email, ktory dostalem pare tygodni temu. To byl poranek. Taki sam jak zwykle - wczesny, leniwy, przy kawie i myslach. Otworzylem swoja skrzynke pocztowa (w komputerze) i byla tam jedna wiadomosc. Uderzajaca w niej byla nazwa nadawcy - Geronimo. Niektorym kojarzy sie to z nieustraszonym wodzem walecznych Indian, ale do mnie Indianie nie pisza, wiec mogl to byc wylacznie jeden ze znanych wspinaczy. Ale coz on moglby ode mnie chciec? Spotkalem go jakies 10 lat temu, kiedy byl na poczatku swojej kariery. Pozniej tylko czytalem o jego wyczynach. No coz, postanowilem otworzyc te wiadomosc. Geronimo zaprosil mnie na swoja wyprawe na Ziemie Baffina. Musialem to przemyslec i zadac sobie pytanie jechac , czy nie jechac? Trwalo to moze jakies... 2-3 sekundy, kiedy wystukiwalem na klawiaturze: JADE NA 100%!!!!!  

13/08/2010 - piatek

Dzisiaj mam dwa cytaciki. Jeden z niekonczacej sie lektury Wloczegow, a drugi ze zbioru Haiku:

"Naostrzcie olowki, zapnijcie rozporki, wyglansujcie buty, poprawcie krawaty, umyjcie zeby, uczeszcie wlosy, zamieccie podlogi, zjedzcie jagodowe ciasto, otworzcie oczy!"

Gora w zieleni

co krok to dalej widze

morze rozlegle

(Haiku Mistrza Issa ze zbioru Keiwakucho, 1803.)

12/08/2010 - czwartek

Einstein, patrzac w niebo, powiedzial podobno:

"To musi miec, kurwa, jakis sens".

11/08/2010 - sroda

Czasam niektore rzeczy staja ponad innymi. Dzisiaj rano pragnienie biegu stanelo ponad padajacym deszczem. Zlalo mnie do suchej nitki i to nie przez zaskoczenie deszczem podczas biegu. Otworzylem drzwi i przedzieralem sie przez ulewe z wiatrem, od poczatku, na przekor barierom i przeciwnosciom...

Milego dnia

10/08/2010 - wtorek

Zmeczenie i nieodparta chec wspinania, ruchu, przestrzeni. Za pare godzin swit - za pare godzin bieg...

Pozdrawiam czytelnikow Dzienniczka. Tych z Polski, Wielkiej Brytanii, Finlandii, USA, Japonii, Hiszpanii, Niemiec, Norwegii, Kanady, Brazylii...i wszystkich innych.

Dzieki

09/08/2010 - poniedzialek

22:25/ Dostalem wiadomosc: "Stary, nareszcie odrzucilem kule. Dopiero pierwsza, ale kiedys przyjdzie czas na druga. Moze niedlugo zaczne pracowac, ale nie wiem co bedzie ze wspinaniem." - Trzymaj sie i zdrowiej...

15:17/ Mam ochote na samotnosc. Uwolnic sie od Swiata. Chociaz na chwile.

07/08/2010 - sobota

Wspomnienie:

Jesienny poranek w Dolinie Yosemite. Ciemno. Otwieram namiot halasujac zamkiem blyskawicznym. Cisza. Uderzajacy zapach sosen. Stopy zapadaja sie w miekkim igliwiu. Ide napic sie kawy, spotkac przyjaciol i doczekac jasnosci zmiesznej z nadchodzacym upalem...

06/08/2010 - piatek

Cytacik po piatkowej lekturze Wloczegow Dharmy

"Pamietajcie, azeby nie wrzeszczec na pszczoly i nie skrzywdzic psa!!! A kiedy goscie na przyjeciu na swiezym powietrzu rozbiora sie do naga, nie ogladajcie sie za golymi dupami, bo oslepi was slonce i dostaniecie kopniaka, i wyladujecie wsrod skrzynak z owocami, z ktorych posypia sie na trawe pomarancze."

Milego weekendu i wesolych imprezek...

DJ Czytelnik Zakreconych Zdan

05/08/2010 - czwartek 

Pracuje, ale tylko rekoma. Moje mysli wiadomo gdzie sa - nuda...

Podczytuje Jacka Kerouac'a. Zanurzam sie w przestrzeniach, podrozach, spotkaniach i odkrywaniach...

04/08/2010 - środa 

Ostatnio wygłosiłem mowe o wolnosci. Nie była to żadna mowa na forum, albo w gronie, czy też nawet w grupie. To była zwykła rozmowa we dwoje, w której powiedziałem, że prawdziwym sprawdzianem wolnosci jest wolność od marzeń. Aż się tego wystraszyłem...

Tymczasem rozkoszuje sie dzwiganiem kajdan zniewolenia marzeniami...:)

02/08/2010 - poniedziałek

Spieszę się, spieszę, spie... 

29/07/2010 - czwartek

Cytacik dnia - "Medytując pewnej nocy, osiągnąłem tak doskonały spokój, że dwa komary, które usiadły na moich policzkach i pozostały tam bardzo długo, odleciały po pewnym czasie, nie kąsając mnie."  - Włóczędzy Dharmy, Jack Kerouac

Wszystkim czytelnikom Dzienniczka życzę miłego dnia, szczęśliwych zbiegów okoliczności, spokojnych wakacji i niegryzących komarów.

Mr Marek - Niustający Poszukiwacz Ospałych Insektów

28/07/2010 - środa

Potrzebuję przestrzeni, ciszy, wyobraźni, marzeń...W ostatnich dniach oderwany od internetu i witrualnych światów czytałem, zagłąbiałem się w przyziemnościach i odrywałem sią od realności. 

Szczyty, ściany i drogi mają swoje skróty np. EC, to El Capitan, a SS, to South Seas, czyli droga na EC. Niedawno wokół mnie pojawiły się całkiem nowe i fascynujace skróty, o których nie mogę przestać myśleć np. SG, PSS, ZB, TW, ROM...:)

13-07-2010 - wtorek

Christina Chan. Z nami pozostała pustka...

http://www.supertopo.com/climbers-forum/1215610/I-hate-to-post-this-Chris-Chan-killed

12-07-2010 - poniedziałek

"Z uśmiechem na twarzy możesz zajść daleko. Z uśmiechem na twarzy i pistoletem w dłoni możesz zajść dużo dalej" - Al Capone

Miłego dnia :)

11-07-2010 - niedziela

Ten link najlepiej otwierać od około 15:30

http://www.yosemite.org/DSN/wwwyosemiteassociationorg/Content/Webcam/turtleback.jpg

Robię to codziennie, a nawet parę razy w ciągu dnia.

Wczoraj wieczorem wstawiłem nowy wpis na blogu. Nareszcie.

10-07-2010 - sobota

Pytania dnia - Jaka ksiażkę zacząć czytać? O której otwierają ściankę? Jakie wybrać zdjęcia do artykułu? Czy w końcu zacznę pisać to, co od dawna planuję? Czy w Yosemitach ciągle jest tak pięknie jak w ubiegłym roku...?

09-07-2010 - piątek

Wczoraj uciekłem. Wieczorem spakowałem plecak i pojechałem w skałki spedzić noc pod namiotem. Rano znowu byłem w normalnym świecie...

Ostatnie korekty artykułu do "Taternika". Koniec ze światem "Gry w klasy". Słucham Mozarta na cały regulator.

08-07-2010 - czwartek

Czasami po prostu sięgam po jakąś książkę i zagladam do niej szukając niewiadomo czego...

"Wszyscy, którzy znają mnie jakiś czas, twierdzą, że lubię pokazywać swoje blizny. Być może lubię. Są dla mnie jak medale, odznaki honorowe, historia mojej walki o przetrwanie, opowieść o tym, jak wciąż podnosiłem się z ciężkiego gnoju, strasznych przeciwności i po prostu wciąż podnosiłem się starając się najbardziej jak mogłem. Dlaczego nie miałbym być dumny ze swoich blizn, ktore świadczą o tym, że nie pozwoliłem się zdołować temu gnojowi, że można wygrać, jeśli ma się serce, wytrwałość i duszę, ale wciąż trzeba się starać".    Miles Davis "Ja, Miles"

Powodzenia wszystkim walczącym i dobrego dnia!

07/07/2010

Kamerka nakierowana na El Capitana dziala!!!!! Znowu moga zagladac na swoja sciane. Juz niedlugo... 

26/06/2010 - sobota

Skonczylem pisanie tekstu na zadany temat dla "Taternika".

Moje mysli sa daleko...

21/06/2010 - poniedzialek

To jest nieludzkie. Zeby zaliczyc silownie, musze wstawac codziennie o 5:00 rano. Czy ja cos komus zlego zrobilem, ze tak musze sie ukarac...?

20/06/2010 - niedziela

Dzisiaj robie przerwe w sesjach na silowni. Nawet mnie nalezy sie czasem odpoczynek.

W zasadzie powinienem rozpoczac odliczanie do wyjazdu w Yosemity...

18/06/2010 - piatek

Nareszcie ostatni pracujacy dzien w tygodniu ( dla tych, ktorzy nie pracuja w weekendy).

Wiadaomosc dnia: na El Capitanie goscie dobrali sie do Plastic Surgery Disaster - jednej z ekstremalnych drog (A5) Erica Kohla. Ciekawe jak im pojdzie.

17/06/2010 - czwartek

Na szczescie, przynajmniej niektore dobre sny spelniaja sie...

Bylem na silowni. Tym razem sam sobie spelnilem moj sen.

16/06/2010 - sroda

Snilo mi sie, ze silownia mowi do mnie:

"Marek!!, przyjdz do mnie, przyjdz do mnie..."

Chyba musze przywitac sie z ciezarami.

15/06/2010

....a podobno w Afryce w piłkę grają...

Na blogu dodałem następny wpis.

Miłego dnia.         

 

14/06/2010

"Myślenie, mówienie, pisanie są i pozostaną prowizorycznymi środkami zaradczymi, nigdy nie uchwycą tego, co zaszło, nawet w przybliżeniu." (Herta Muller)

I jak po takim cytacie noblistki można poczuć się umotywowanym do pisania? Nie wiem, w każdym razie spróbuje. Taki mam plan i postanowienie na dzisiaj. W końcu Charlie miał rację - muszę zasłużyć na obiad...

Miłego poniedziałku

13/06/2010

"Staram się pisać codziennie. Inaczej mam wrażenie, że nie zasłużyłem na obiad."

(Charlie Chaplin)

12/06/2010

Przygotowałem nowy wpis na blogu. Poza tym pracuję nad nową wersją relacji ze wspinania na Tangerine Trip. Już niedługo wszystko będzie w sieci.

Nigdy nie omijam sklepów muzycznych. Wczoraj upolowałem na przecenie Johna Coltrane'a. Giant Steps, Naima, My Favorite Things, Summertime, Body and Soul... 

Plan dnia: ścianka, bieg, publikacja wpisu, czytanie...

11/06/2010

Dzisiaj nie jestem już tak poetycko usposobiony. Zstępuję na ziemię i stawiam czoło realiom życia...

Miłego dnia

10/06/2010

Haiku mistrza Buson ze zbioru Shingoshiko, rok 1800:

Oto zapalam

świecę płomieniem świecy

wieczór wiosenny

Miłego dnia i oczywiście wieczoru...:)

09/06/2010 

Kolejny dzień w świecie Gry w klasy - coraz bardziej wciąga mnie ta książka. Nie zapomnę też o ściance i marzeniach o El Capitanie...

08/06/2010

Blog w nowej wersji ruszył. Nie wszystko jest jeszcze gotowe, ale zrobilem duży krok we właściwym kierunku.

Dzisiaj ścianka i bieg, i pisanie, i wizyta w antykwariacie, i jeszcze nie wiem co... 

07/06/2010

W dziale "Opowiadania" załączyłem niedawno opublikowany w "Górach" tekst. "Nie stój, nie czekaj..." - przeczytaj.

Dzisiaj Dzień Lenia - nie idę na ściankę, bo palce bolą.  

06/06/2010

Deszcz. "Gra w klasy", Julio Cortazar... 

05/06/2010

Ciągle pracuję nad otworzeniem nowej formuły bloga. Już niedługo powinny być tego efekty. Biegam i wspinam się, gdzie popadnie - byle więcej i byle intensywniej. Czytam...

© Copyright reganclimbing.com 2010