Marek 'Regan' Raganowicz
 
     
Archiwum 2013
-> Archiwum 2013 | Archiwum 2012 | Archiwum 2011 | Archiwum 2010 | 

Moje wspinanie wspieraja:

MBC Ltd (Outdoor Research UK, Grivel UK, Edelweiss UK, Deuter UK, Lorpen UK)

Zamberlan

22.12.2013 - niedziela

Zblizajace sie Swieta i Nowy Rok nastraja do zyczen i postanowien, wiec gdyby to powiazac ze soba to jakie slowa przychodza do glowy? Inspiracja, motywacja, poszukiwanie i odkrywanie, widzenie tego co logiczne i karmiczne, kreatywnosc, spokoj, rownowaga, pasja, koncentracja, spelnienie, pomoc i wsparcie, milosc i euforia, zrozumienie, tolerancja, sciana droga i wspinanie...

Niech kazdy zamarzy co chce i niech mu sie spelni. Ale nie tak, ze samo sie spelni, tylko przez dzialanie za szczypta szczesliwych zbiegow okolicznosci. Wszystkiego Dobrego!

20.12.2013 - piatek

Haiku o mnie:

Ślimaczku,
Wspinaj się na górę Fuji,
Ale powoli, powoli!

Issa (1763-1827)

17.12.2013 - wtorek

Niepewnosc. Szukalem ostatnio jakiegos wiersza o niepewnosci, ale wszystko co znalazlem odnosilo sie do milosci, a przeciez niepewnosc jest jednym z tych uczuc, czy emocji ktore popychaja mnie do wspinania. Mam tu na mysli podejmowanie duzych wyzwan. Bardzo lubie wspinac sie na drogach, o ktorych wiem, ze leza w zakresie moich umiejetnosci i jest niemal pewne, ze kiedy wbijam sie w sciane, to skoncze wspinanie na szczycie. Jednak drogi i sciany, ktore nie daja mi spac to takie, ze kiedy mysle o nich to ogarnia mnie uczucie niepewnosci. Dopiero staniecie na szczycie, a raczej szczesliwy powrot pozwalaja mi odetchnac z ulga i poczuc ten rodzaj spelnienia, ktory uzalenia i popycha do kolejnych szalonych pomyslow. Kiedys Marek Grechuta spiewal - "wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...".

15.12.2013 - niedziela

Kiedy przylecielismy z Yetim do Clyde River na Ziemii Baffina i przezylismy juz pierwszy szok zwiazany z zimnem, to rozejrzelismy sie wokol siebie i znalezlismy wiejska biblioteke z dostepem do internetu. Zasiadlem przed monitorem i chcialem napisac pare slow, ale tam jest wylocznie komunikacja satelitarna i cos sie skomplikowalo. Probowalem i probowalem, a za kazda proba wzrastalo we mnie rozdraznienie. Za nic nie moglem wyslac prostej wiadomosci, a kiedy juz bylem gotowy roztrzaskac komputer zauwazylem, ze siedzacy obok mnie chlopiec przyglada mi sie w milczeniu. Popatrzylem na niego, a w jego skosnych, ukrytych gleboko oczach byl jakis dziwny spokoj. Chlopiec wpatrywal sie w milczeniu i trwalo to dosc dluga chwile, kiedy tak bylismy zwroceni do siebie. Nagle wysunal z rekawa mala piastke i przybil ze mna zolwika. Nie smial sie i nic nie powiedzial, obdarowal mnie tylko swoim spokojem. Przechowuje go do teraz...

08.12.2013 - niedziela

Nie ma jak niespodziewane dni wolne od pracy. Spadly na mnie tak nagle, ze w przyplywie radosci siegnalem do zamrazalnika po kubelki z lodami, wlaczylem Rajas and Sagas Jana Garbarka i zaczalem radosna uczte. Przy koncu drugiej dokladki mialem juz dosc i zaczelo sie. Wlaczylem na caly regulator kulminacje solowki Pasterza Polnocy w Saga i naszlo mnie poczucie winy. Nie moglem go powstrzymac, bo przyszlo tak nagle i niespodziewanie, ze mnie calkowicie zaskoczylo. Widocznie wina przerastala moja swiadomosc i zrozumienie bledu. Zblizala sie bezsenna polnoc, kiedy nie mialem juz wyjscia i musialem zaakceptowac prawde, ze jedynym lekarstwem na wine jest kara. Jednym slowem musialem ukarac sie zeby wrocic na droge stabilizacji mentalnej. Wstalem o 4:30 rano i po filizance kawy, ktora pozwolila mi zrozumiec, ze ciagle zyje w realnym swiecie, wybieglem do lasu. To byl ten sam las, w ktorym biegalem przed wyprawa. Jest tam morderczy podbieg do miejsca widokowego, a pozniej kreta sciezka w dol. W polowie podbiegu zaczalem powstrzymywac naturalnie pojawiajace sie odruchy wymiotne swiadczace o skutecznosci kuraji tzn. kary. Do domu musialem wczolgiwac sie mimo, ze bieg zajal mi tylko godzine. Za niedlugo wskazowka zegara tyknela na 10:00, wiec pobieglem na scianke, zeby lepiej zrozumiec problem winy. Kiedy rozgryzalem go na kolejnych przechwytach i zaczalem odpadac na drodze pomiedzy materacami, to doznalem objawienia. Wrocilem do domu i stanalem na wadze. Ten bezlitosny wskaznik skutecznosci i wychowawczej roli kary wskazywal strefe stanow mocno zadawalajacych. Nareszcie moglem troche odetchnac, posluchac muzyki i...zajrzec do zamrazalnika, zeby przetestowac swoja psyche...

04.12.2013 - sroda

Ironia. W rozumieniu potocznym ironie utozsamia sie z zawoalowana kpina, zlosliwoscia, wysmiewaniem, dystansem.

Autoironia, to odmiana ironii, ktorej istota jest ukryta drwina z wlasnej osoby, mysli, tworczosci. Np. Jestem slusarzem wielkoscianowym.

 

02.12.2013 - poniedzialek

Doktor Yeti. Do bazy pod Trango podchodzilismy trzy dni, ostro maszerujac przez 4-6 godzin dziennie. Ktoregos razu podwinela mi sie skarpeta i na palcu zrobil sie babel. Poniewaz Yeti zajmowal sie apteczka i leczeniem, to poprosilem go o plaster z opatrunkiem. Jego mina miala wyraz zdumienia jakbym poprosil go o wniesienie mnie do bazy na plecach. Ja nie uzywam plastrow z opatrunkiem -powiedzial ze spokojem. Przez chwile odebralo mi mowe, ale kiedy juz ochlonalem Yeti zaczal swoja porade lekarska. Wiesz, najlepiej w takim przypadku uzyc zwyklego plastra na kolku, popluc na pecherz i zakleic go. Zapanowalo dluzsze milczenie. Wprawdzie nie bylismy na szczycie Swietlistej Sciany, ale bylem pewny, ze mam omamy sluchowe. Okazalo sie, ze nie mamy plastrow, tylko bedziemy pluli na krwawiace rany i zaklejali je plastrami w kolku. OK, pomyslalem i tak nalezy sie cieszyc, ze Yeti nie zabiera w sciane ciasta z garscia swiezej pajeczyny i plujac na to nie zagniata doskonalych opatrunkow w/g niezawodnej recepty papy Kiemlicza z Potopu.

Yeti, moze skoczymy na jakas sciane? Nie musisz martwic sie o apteczke - sam sie tym zajme...

Juz niedlugo spotkamy sie. O jakich gorach bedziemy rozmawiac...?

20.11.2013 - sroda

Jesli droga przed toba jest wyrazna, prawdopodobnie jestes na cudzej.

Joseph Cambell

19.11.2013 - wtorek

Wstalem wczesnie rano, kiedy za oknami bylo jeszcze ciemno. Zamyslilem sie wpatrzony w plonace drewno i nawet nie zauwazylem, kiedy zrobilo sie jasno. Odslonilem zaslony, a za oknem szalala sniezyca przykrywajac biela krzaki i trawe. Siegnalem do portfela i wyciagnalem pozolkla kartke rozdarta na trzy czesci:

"Gdy zobaczysz jak wielka jest potega natury, nie lekaj sie. Ona jest twoja matka i nie pozwoli, bys doznal jakiejkolwiek krzywdy. Nie denerwuj sie. Nerwowosc pochodzi od indywidualnego umyslu, ale pamietaj tez, ze wiaze sie ona ze wzmozona wrazliwoscia. Zuzytkuj te wrazliwosc w praktyce jogi i w rozwoju sily woli, dzieki czemu poznasz prawdziwa nature umyslu i otaczajacy swiat."

K. S. Mishra

Nie moglem powstrzymac sie przed siegnieciem do inspiracji Superbalance:

Superbalance (Polar Sun Spire, Baffin Island, April-May 2012) | Trip Report

17.11.2013 - niedziela

Rozmowa Mistrzow. Ostatnio natknalem sie na nieprzeczytany numer "Zeszytow Literackich", a w nim znalazlem wspomnienia o Witoldzie Lutoslawskim. Nie moge uwolnic sie od wiersza Julii Hartwig:

Kiedy Zimerman zapytal Lutoslawskiego

jak grac ma jedna z jego kompozycji

ten odpowiedzial

Graj od niechcenia

Tak moze mowic tylko mistrz

do innego mistrza

bo jego od niechcenia to wynik doskonalosci

dojrzaly owoc spadajacy swobodnie z drzewa

na ziemie ktora od poczatku byla zamiarem owocowania

Powiedzial kiedys:

fortepian nie ma dla mnie sekretow

Julia Hartwig

Czytajac takie wiersze zabawiam sie czasami w zastepowanie slow. Na przyklad wstawiajac gdzieniegdzie: "wspinanie", "sciana", "zycie", a moze jeszcze inne...?

13.11.2013 - sroda

Haiku dzisiejszego nastroju:

Podnoszę bambusową żaluzję
I wyglądam na świat - jaka zmiana!
Niech kto spyta, co takiego ujrzałem,
A rąbnę go trzepaczką po gębie.

Wszystko jest harmonią, a jednak każda rzecz jest sama dla siebie.
Raz potwierdzone mistrzostwo zawsze pozostaje mistrzostwem.
Długo wahałem się na Pośredniej Drodze,
Dziś nawet lód strzela płomieniem.

CHOKEI (?-932)

10.11.2013 - niedziela

Wspomnienie z wyprawy.

W drodze powrotnej utknelismy na skraju wsi Askole:

Ciekawe kto ma klucz lub zna zaklecie do otwarcia tych wrot...?

08.11.2013 - piatek

Co za Kaos.

Z reguly daje sobie troche lub wiele czasu na zrozumienie wydarzen oraz ich sensu i wplywu na przyszlosc. To tego potrzebny jest spokoj i wyluzowanie z biezacych emocji. Jednak tej jesieni po zejsciu z El Capitana plynela ze mnie radosc, ktorej powodow nie rozumialem, bo wczesniej nie doswiadczylem czegos takiego. Oczywiscie zawsze ciesze sie z osobistych zwyciestw, ale nigdy nie czulem tak radosnego spokoju, ktory wprawial mnie w zdumienie. To bylo nierealne jak cisza i pustka w Yosemitach. Moze dlatego, ze po kazdym wyciagu Kaosu, ktory byl osobnym zwyciestwem wydzieralem sie z radosci do bolu gardla i utraty oddechu? Moze wtedy wykrzyczalem emocje, ktore normalnie wyciszam znacznie wolniej i juz po skonczonym wspinaniu? Nie wiem, co bylo powodem tego znaczacego wyciszenia w radosci, ale oprocz samego wspinania, niemal rownie wielka satysfakcja napawalo mnie znoszenie worow ze sprzetem, ktore odbylo sie bez zwyczajowych zlorzeczen i przeklenstw szeptanych pod nosem. Dzwigalem moje wory w ciszy rownego oddechu i bez ocierania laskoczacych kropel potu, ktory lal sie swobodnym strumieniem z mojej twarzy. Wsluchiwalem sie w odglos krokow jak w mantre buddyjskiego mnicha. Dlaczego...? Ostatnie dwa wieczory spedzilem przy ognisku. Tak, mieszkalem na opustoszalym Camp IV i po kolacji rozpalalem ognisko. Bylem syty i wypoczety, ale ze swoista tesknota wspominalem glod i panowanie nad nim podczas ostatnich dni na Kaos. Dlaczego, dlaczego, dlaczego...?

A moze odpowiedzia jest Bushido...?

Wiesci od przyjaciol:

K.: Wyjezdzam do Indii na rajd rowerowy po dzikich zakatkach Himalajow.

A.: Kupuje katamaran i wyruszam w samotny rejs.

T.: Wybieram sie na rejs promem wycieczkowym. Bede palil tanie cygara i popijal drinki z parasolka w kieliszku.

P.: Zaczynam praktyke jako pielegniarz.

 

A co u Ciebie...?


 

06.11.2013 - sroda

"Chicago"

The seeds are planted here
But they won’t grow
We won’t have to say goodbye
If we all go
Maybe things will be better in Chicago
To leave all we’ve ever known
For a place we’ve never seen
Maybe things will be better in Chicago
Well It’s braver to stay
Even braver to go
Wherever she goes I go
Maybe things will be better in Chicago

What we need the lord will give us
All we want we carry with us
You know where I can be found
Where the rainbow hits the ground
I’m not alone
I’m not afraid
This bird has flown from his cage
There’s so much magic we have known
On this sapphire we call home
With my coat and my hat
I say goodbye to all that
Maybe things will be better in Chicago
Maybe things will be better in Chicago
Tom Waits

02.11.2013 - sobota

Chyba o czyms zapomnialem. Miedzy wierszami haiku bylem na Trango i na El Capitanie, ale czy warto o tym pamietac? Moze pamietac warto, ale rozpamietywac nie warto...

Pare tygodni po powrocie z Trango, w pospiechu przepakowalem ciagle stajace w kacie wory po czym zaraz wyjechalem na lotnisko. Teraz moje wory transportowe pelne sprzetu po wspinaniu na El Capie stoja jeszcze w domu czekajac na otwarcie. Wyciagnalem tylko pare camow, zeby wyskoczyc w skaly i nacieszyc sie jesienia...

01.11.2013 - piatek (Swieto Zmarlych)

Świat rozpaczy i bólu.
Kwiaty kwitną
Nawet wtedy.

Issa (1763-1827)

23.09.2013 - poniedzialek

Czy naprawdę trzeba się martwić
O satori?
Którąkolwiek drogę wybiorę,
Zawsze dotrę do domu.

SHINSHO

19.09.2013 - czwartek

Szalenstwo pracy. Jak dobrze byc ciagle zajetym, a jednoczesnie miec na wszystko czas. Uwielbiam to uczucie...

18.09.2013 - sroda

Jestem, jestem, jestem. Wspinalem sie i nic sie nie zmienia, mysle o wspinaniu i bede sie wspinal - niedlugo jade w Yosemity. Och, jak milo pisac takie zdanie... Za slowami kryje sie goraca skala, samotne biwaki w portaledzu, poranki z ulubiona kawa Tester's Choice i zapiskami w pamietniku. Tesknie, tesknie, tesknie... Mimo, ze ciagle wspominam dni na Great Trango Tower, to jednoczesnie chce juz sie oderwac od pisania o tym i odpowiedzi na dziesiatki podobnych pytan. Ale coz, obowiazek, to obowiazek, trzeba zdac sprawe z akcji na pierwszej linii.

22.07.2013 - poniedzialek

Zginal Artur Hajzer. Wspinal sie na Gasherbrum II, odpadl i nikt nie wypelni tego miejsca. Odszedl czlowiek walki...

Jakies 10 dni temu David wycofal sie z wyprawy, wiec jednym slowem jedziemy we dwoch...

02.07.2013 - wtorek

Staram sie zebrac umysl w jedna czesc. Rozrzucone kawalki mysli i niepokojow ustepuja pod naporem motywacji i argumentow, ktore podswiadomie przyjmuje jako jedyne, rozsadne, nieodparte, solidne. Nie dbam o szczegolowe analizy, bo fotelowe rozwazanie przedkladam nad oczyszczajace dzialanie. Co mam na mysli? Oczywiscie niedawny atak terrorystyczny na baze wyprawy w Himalaje Karakorum (Nanga Parbat). Wprawdzie jedziemy w inny rejon, ale wszyscy wkolo pytaja mnie o sens wyjazdu i bezpieczenstwo. A jaki sens ma zostanie w domu...? Jednym slowem jedziemy!

Mysle tez o Yosemitach i nastepnych krokach, ktore juz rysuja sie w glowie. W sumie jest ich siedem. Siedem Krokow do Spelnienia. A co potem? Potem zaplanuje nastepne siedem...

20.06.2013 - czwartek

Zolte kwiaty na porannej trawie

Spadaja. Spadaja. Spadaja...

 

08.05.2013 - sroda

Mam ochote na haiku z dluzsza chwila medytacji, ale jak tu oderwac sie od codziennej gonitwy, kiedy wszystko musi byc zalatwione, obdzwonione, uzgodnione, podziekowane, nieprzeoczone i przelkniete ze spokojem inspirowanym wyzszoscia celu...

Codziennie wstaje o 04:30, cwicze, pracuje, cwicze, zalatwiam, probuje czytac i myslec, zasypiam o 22:00. A gdzie w tym ja? A moze wlasnie w tym...?

29.04.2013 - poniedzialek

Dni przelatuja jak woda w wartkim potoku. Natlok spraw do zalatwienia, skupienie nad kazdym szczegolem organizacji wyprawy, a jednoczesnie praca i treningi. Czasami wydaje mi sie, ze im mam wiecej obowiazkow, tym wiecej potrafie wykroic czasu na odskocznie od wszystkiego, co "musze", co jest konieczne i niezbedne, bez czego zycie nie moze sie obejsc. Pare dni temu wzialem do reki ksiazke o historii zycia Jacka Johnsona. Zawsze interesowalem sie boksem, ale historia tego mistrza wagi ciezkiej jest szczegolna. Kiedys, nawet Miles Davis nagral plyte, ktora mu poswiecil i wlasnie wtedy pierwszy raz uslyszalem jego nazwisko. JJ byl pierwszym czarnoskorym mistrzem bokserskiej superwagi. Niektorzy biali bokserzy nie chcieli z nim walczyc z powodu rasistowskich uprzedzen, ale on byl niezlomny i dumny. Wlasnie to stalo sie symbolem jego kariery. Walczyl przeciw wszystkiemu, co stawalo na na jego drodze. obojetnie czy byl to bokser w ringu, przeciwnosci zyciowe, czy rasizm.

14.04.2013 - niedziela

Rozdzielam swiaty. Trace rachube i kontrole nad sferami, w ktorych zyje. Wyprawa, codziennosc, trening, wspomnienia i mysli. Dzisiaj jest rocznica wejscia w sciane Polar Sun Spire. Juz zapomnialem jak to bylo i poczytuje sobie to za sukces:

Krotki film http://wwwyoutube.com/watch?v=zkdGe49PMHY.

31.03.2013 - niedziela

13:55

Srebrzysty świat, złociste ciało -
Żywe, martwe - to jedno.
Wyczerpały się światło i ciemność,
Nic nie świeci. A jednak słońce!

SHUZAN (926-933)

12.03.2013 - wtorek

05:53 Zostali. Trudno znalezc slowa. Maciek Berbeka, Tomek Kowalski, Broad Peak 2013.

04.03.2013 - poniedzialek

15:12 Chyba odbilem sobie palce. Wyskoczylem z Gregorem na Ben Nevis, zeby przetestowac forme w nogach. Warunki byly swietne, wiec zdecydowalismy sie na Zero Gully, bo normalnie sa tam bardzo slabe stanowiska. Teraz byly jedynie slabe, wiec cieszylismy sie. Na drodze wyprzedzilismy wszystkie zespoly i uspokoilismy zestresowanego Sean'a, ktory wprawdzie byl Szkotem, ale dotychczas glownie wspinal sie w Alpach, wiec na Benie czul sie troche nieswojo. Na szczycie stanelismy w pieknej pogodzie i sporym towarzystwie, bo byl piatek, wiec zjechala sie niemal cala wspinaczkowa Brytania. Zejscie wykonczylo mnie, ale dziarsko potwierdzilem, ze nastepnego dnia rano, bede gotowy do walki. Plan byl taki, zeby pojsc na cos z krotkim podejsciem i lodowym wspinaniem. Rano nie bylem gotowy, ale powiedzialem, ze jestem gotowy. Gregor sprawdzil warunki (w internecie) i zarzadzil zmiane koncepcji. Jedyna sensowna opcja okazal sie Ben Dearg, czyli polnocna sciana z dlugim podejsciem i mikstowym wspinaniem. Pod sciana ledwo zylem, ale i Gregor stracil swoje "mojo" i baknal cos o wycofie spod drogi. Na to ja nie moglem pozwolic, bo nie wyobrazalem sobie, ze ten piekny dzien bedzie zaliczony jako morderczy spacer pod sciane i spowrotem. Nogi mi dygotaly, ale rzucilem sie na lod, skale, trawy i snieg. Niedosc, ze bylem zmeczony, to w dodatku droga okazala sie trudniejsza niz w opisie. Wygladalo to na VI z plusikiem, wiec bojac sie poleciec wkopywalem raki na chama. Po drodze mialem problemy ze stawianiem krokow z powodu okropnego bolu palcow, ale juz po 3.5 godziny schodzenia w tempie biegomarszu usiadlem wygodnie w luksusowej bryce Gregora. Na drugi dzien nie bylem w stanie zejsc po schodach na poranna kawe, ale co tam, najwazniejsze sa zaliczone drogi. Wprawdze paznokiec nabral czarnego koloru, ale czy to ma jakies znaczenie? Niech zyje wspinanie!!!

21.02.2013 - czwartek

08:36 Zdjecie wspomnienia. To bylo na Hedwallu na Polar Sun Spire. Jeden z tych dni, kiedy zaciera sie granica miedzy realnoscia, a zluda. Swiat wydaje sie niebytem...

16.02.2013 - sobota

09:38 Arcydzielo. Czy to jest adekwatne slowo do okreslenia tego, czym jest The Reader (Lektor)? Moze po prostu nie ma wyrazu, ktory lepiej odda to czym jest ten film? Ja nie znam takiego slowa. Wczoraj usiadlem przed ekranem i znowu spetalem umysl...

15.02.2013 - piatek

15:39 Nareszcie koniec tygodnia. Mialem duzo pracy, ktora okladalem w nieskonczonosc, az teraz nadszedl czas odrobienia zaleglosci. Musialem przebrnac przez stosy notatek, gleboko siegnac do pamieci, odswiezyc emocje i wszystko to przelac slowami na papier. Pisze, pisze, pisze i czuje, ze nadchodzi wiosna. Wraz z wiosna naplywa wulkaniczna energia. Pomysly, mysli, dzialanie. Tak, dzialanie nadaje wszystkiemu sens. W przepastnych zasobach zdjec znalazlem jedno, ktore ma wiosenny nastroj, mimo, ze zrobilem je jesienia...

13.02.2013 - sroda

15:14 Wspinie odeszlo na dalszy plan. Ogladam filmy i cos tam pisze. Oczywiscie, mysle o wspinaniu, tym przeszlym i przyszlym, ale nie chodze na scianke (musze to zmienic), nie jezdze w gory (nie mam czasu), nie porzadkuje sprzetu (nie chce mi sie). W zamian za to przezywam ogladane historie filmowe. Oprocz kiedys juz wspomnianego Django, obejrzalem Zero Ground Thirty (Wrog Nr1), Taxi Driver (Taksowkarz), Kill Bill, Jackie Brown, Carlos i...Death of Salesman (Smierc komiwojazera). Ten ostatni obraz, to w zasadzie nie jest nawet film, tylko zapis przedstawienia teatralnego dramatu Arthura Millera w rezyserii Volkera Schlondorffa. Tak, tego samego, ktory zrobil fantastyczny Blaszany bebenek (The Tin Drum). Glowne role w dramacie Millera odgrywaja Dustin Hoffman i John Malkowich. Ogladalem ten obraz wczoraj wieczorem, a poprzedniego dnia widzialem Carlosa, ktory nie mowi o niczym oprocz zwyklej historii niezwyklego terrorysty. Natomiast Miller opowiada zwykla historie zwyklego sprzedawcy i jego rodziny w sposob, ktory niesie za soba poruszajace przeslanie dotykajace najglebszej prawdy o zyciu. Wspaniale poprowadzona, przejmujaca opowiesc. To jest sztuka w kazdym wymiarze: tekstu, rezyserii, aktorstwa. To dziwne jak efektywnie mozna przemowic w filmie dysponujac skromnymi teatralnymi srodkami wyrazu. Rzecz dzieje sie przeciez wsrod tekturowej scenografii. Przypomnialy mi sie poniedzialkowe wieczory z teatrem telewizji. Uczta.

A co przygotowalem sobie na dzisiaj? Do wyboru mam pare filmow: Pina (Wim Wenders), Viridiana (Luis Bunuel), Inglorious Bastards (Tarantino), Fargo (Coens), Serpico (moj ulubiony Sidney Lumet)...

07.02.2013 - czwartek

19:09 Haiku na wieczor:

Piękno
W rozdartym papierze drzwi
Droga Mleczna

Issa (1763-1827)

06.02.2013 - sroda

17:35

SILA I SLODYCZ

 

noc wlewa sie jak ciemna woda

zyjemy miedzy wspomnieniami i zapominaniem

czy umiemy sprostac swojemu losowi

poznalismy smierc bez umierania

i widywalismy swiatlo w ciemnosci

 

miejsca i obrazy czekaly na zaistnienie

wabiac wizja doskonalosci

zrob co zamierzales

bo nigdy nie bedziesz gotowy

wezwij dobre duchy

zeby ci sprzyjaly

 

Julia Hartwig

 

04.02.2013 - poniedzialek

08:50 Django. Ledwie dwa tygodnie minely od premiery nowego filmu Quentina Tarantino, a zaliczylem juz trzy projekcje. To zdecydowanie najlepszy obraz tego rezysera od czasow Pulp Fiction. W zasadzie mozna powiedziec, ze tak jak Resevoir Dogs byl niejako zapowiedzia Pulp Fiction, tak Inglourious Basterds poprzedzil dzielo jakim jest Django Unchained. Wczoraj, wychodzac z kina, ktos zadal mi pytanie, czy ogladajac ten film juz trzeci raz, jestem w stanie odnalezc w nim cos nowego? Tak, znalazlem nowe szczegoly, znaczenia, nawiazania i cytaty. Dzieki za radosc odkrywania i inspiracje...

30.01.2013 - sroda

20:13 Haiku nie tylko na dzisiaj...

Godny podziwu
Ten kto nie pomyśli: 'Życie mija'
Widząc błyskawice.

Basho

28.01.2013 - poniedzialek

07:09 Dobre wspinanie potrzebuje spokoju, a tylko dobre wspinanie interesuje Yetiego i mnie. Co z tego wynika? Bezkompromisowosc, radykalnosc decyzji, poczucie panowania nad sytuacja, samym soba i wolnoscia. Mowiac wprost rezygnujemy z wyjazdu, ktory zaplanowalismy na poczatek lutego. Zrobilismy to w imie spokoju, ktory bedzie nam potrzebny na Great Trango Tower (sierpien'2013). Poza tym swiatlo odwaznej decyzji oswietla moja droge do El Capitana, a moze jeszcze dalej, tam gdzie bladza oszalale mysli...

27.01.2013 - niedziela

08:04 "Dzien bez smiechu jest dniem straconym." Charlie Chaplin

26.01.2013 - sobota

16:34

...?

25.01.2013 - piatek

20:33 Rytm. Mozna rozpisywac sie o rytmie i nigdy nie konczyc szukania slow zachwytu. Rytm oddechu, rytm mysli, harmonia slow, tetno zycia. Dlaczego rytm jest tak fascynujacy? Moze przez swoja pierwotnosc, naturalnosc, cos co bylo immanentna czescia zycia zanim czlowiek ujrzal swiat, kulture, spoleczenstwo, dochodzac w koncu do punktu, w ktorym trzeba sie odwrocic i siegnac do korzeni...

Hang Massive - muzyka rytmu

© Copyright reganclimbing.com 2010